Klucz do sukcesu…

Po doświadczeniach ostatnich kilku dni, padnięciu ofiarą paskudnych czyichś pomówień, znowu wracam myślami do pewnego wspaniałego konceptu.

Porażka nie istnieje. Istnieje tylko wynik. Podobnie jak nie ma jednoznacznie „złych” sytuacji lecz ewentualne „boje” na morzu, które nadają kierunek i sygnalizują „nie tędy droga”.

Wydawać by się mogło, że padł pewien bardzo dobry projekt, który na dzień dobry podobał się ludziom i mógł być bardzo pomocny ludziom pragnącym rozwiązywać swoje problemy. Pomysł bardzo dobry lecz droga, jak się okazało, nie ta.

Nastąpiły zawirowania włącznie ze skłóceniem ludzi, którzy znali się od lat… zupełnie bez sensu. Po prostu ktoś bardzo starannie się przyłożył do manipulacji.

Dzisiaj miało nastąpić nagranie materiału w studio i niestety… ktoś bardzo skutecznie zraził do mnie osobe bardzo znaczącą w projekcie.

Załączyła się burza mózgu owocująca kilkudziesięcioma następnymi pomysłami. Natychmiast nieomal znalazło się dobre rozwiązanie. I nie ma moim zdaniem przeszkód pt. „nieżyczliwi” ludzie w szczególności w mediach. Ciągle wielu ludziom się wydaje (w szczególności w TV), że coś od nich „zależy”. Niestety- to jest rzeczywistość… zależy coraz mniej bo wiele granic zostało skutecznie zniesionych gdy weszliśmy do Unii.

Pic polega na tym, że nie zyjemy już w Polsce lecz wielkiej Europie. I nikt, kto dobrze pomyśli nie jest skazany na Polskę, polski rynek i polskie zagrywki na tym rynku. Nie ma człowieka ani produktu, który byłby od tego bazaru uzależniony. No chyba że człowiek sam się uzależni ale to jest wybór… nie rzeczywistość. Dobre pomysły to współpraca wielu umysłów. Bez niej- nie ma owoców. Nie działa. Nie wyjdzie. Zaufanie musi być. Jak go nie ma- to szkoda zachodu dla każdej ze stron.

Nie pozostało mi nic innego jak umówić się  z innym kompozytorem (aczkolwiek podkreślam, że szkoda pięknej muzyki jaką stworzył ciągle bliski artystycznie człowiek) i do dzieła.

Drobne obsunięcie nie zepsuje niczego. Produkt pojawi się na rynku i to nie tylko polskim bo poszerzyłem opcje.

Już zyję z publikacji anglojęzycznych o czym mało kto tutaj wie. Już mam regularne dochody z pozapolskiego rynku i muszę podkreślić… że było to prostsze niż cokolwiek innego w Polsce. Sami tworzymy sobie tutaj atmosferę trudności. Sami się blokujemy myśleniem i słuchaniem „życzliwych” ludzi… którzy tak naprawdę często są trucizną dla idei… Taka jest chyba nasza polska natura. To nie Polska jest trudna lecz my sami… my sami budujemy bariery jak w tej historii o niedźwiedziu, któremu sprezentowano większą klatkę…. niedźwiedź do końca życia poruszał się w takiej przestrzeni, do jakiej przyzwyczaiła go stara klatka. Nigdy nie przekroczył nieistniejących już granic starej klatki…

I to właśnie robimy.

Dlatego też zająłem się tematami hipnozy, psychologii, umysłu, motywacji etc… bo chciałbym widzieć ludzi szczęśliwych w tym kraju. Chciałbym widzieć ludzi wracających do Polski a nie uciekających. Chciałbym słyszeć jak ludzie wzajemnie mówią sobie „możesz” a nie „oj uważaj bo Ci nie wyjdzie”. Chciałbym „odprać” mózgi naszych rodaków i umieć ich przekonać, że to co mamy zależy od nas… i tylko od nas. Nie od „Polski” lecz od tego, co myślimy.

Pomysł zostanie zrealizowany i może lepiej się stało, że nieporozumienia pojawiły się na wstępnym etapie niż później z powodu pomówień musielibyśmy włóczyć się po sądach. Lepiej teraz, niż później. Dla obu stron. Muzykę skomponuje kto inny i już. Szkoda wieloletniej znajomości lecz to jest życie. Każdy dokonuje wyboru.  Akceptuję sytuację taką jaka jest. Nie zmienia ona niczego w realizacji zamierzeń. Może zmienia w życiu ale zmian się nie uniknie, bez względu na to jak bardzo się staramy. Zmiany też są naturalną częścią życia. A może podstawową częścią życia… kto wie…