Poraża mnie prostota oddziaływania na ludzi.

Przyglądam się popisom internautów i coraz bardziej bawi mnie fakt, że tak łatwo nimi manipulować w każdą stronę.  Śmiać mi się chce, jak widzę wpisy będące pseudo-tezą, dotyczące moich uczuć, mojej osobowości, emocji itp. Czasami czytając dostaję czkawki ze śmiechu.

Na przykład tezowanie, że jestem człowiekiem ziejącym nienawiścią. Bardzo zabawne. Ludzie, którzy to piszą chyba sami chcą w to wierzyć i to właśnie widzieć. Tego właśnie w internecie szukają. Złości i nienawiści. Coraz bardziej prorocze wydaje mi się moje sztandarowe hasło „dostaniecie samobójstwo- dostaniecie to, czego chcecie”. Bo tak właśnie jest.

Czytam takie różne wpisy i dowiaduję się więcej na temat swojego życia niż kiedykolwiek przypuszczałem. Na przykład „nienawiść”. 35 lat życia i nikt z przyjaciół nigdy nie zarzucił mi nienawiści. Cierpliwość świętą tak. Zbytnią wyrozumiałość też. Ale nienawiść… eeeee….

Zastanawia mnie to, jak wielu internautów żyje w urojonym przez nich samych świecie. Wysnuwają teorię na temat znanych ludzi tak jakby zagrana filmowa rola, opublikowany tekst był wyznacznikiem ich osobowości. Zastanawia mnie, jak bardzo internauci mylą rzeczywistość z prawdą.

Czy można bowiem tak naprawdę ocenić człowieka na podstawie wpisów na  blogu? Czy można ocenić człowieka na podstawie książki lub innego tworu pisanego? Jeśli faktycznie tak jest to Karewicz grający Brunera jest z natury zdegenerowanym nazistą. Kloss jest szlachetny i wspaniały. Hitchkock jest zatwardziałym zbrodniarzem i psycholem, bo w końcu stworzył „Psychozę”. Na litość boską… trąci to absurdem! Poglądy tego typu zostały zaczerpnięte wyrywkowo od debilowatych psychologów wymądrzających się na temat ludzkiej duszy przy jednoczesnym zignorowaniu rzetelnego faktu iż mózg człowieka jest w ogóle nie odkrytym organem i nikt w k… nędzy nie wie jak naprawdę działa. Poswtają teorie… a za chwile badania je obalają i tworzą przestrzeń dla nowych bzdetów.

Patrzę na wpisy i popisy internautów i zastanawiam się… czy to jakieś zbiorowe otępienie czy też zbiorowa choroba psychiczna? Czy aż tak trudno jest pomyśleć, że może jest zupełnie inaczej? Czy aż tak trudno jest pomyśłeć, że treść tekstu może być tylko prowokacją lub po prostu tworem literackim a nie rzeczywistością?

Im bardziej się temu przyglądam tym bardziej dochodzę do wniosku, że rasa ludzka (przynajmniej polska jej odnoga)  jest coraz bardziej przygotowana na zwinnych manipulatorów i dyktatorów. Wystarczy dobrze manipulować słowem aby stało się „rzeczywistością”. Wystarczy dobry PR aby ze zwyrodnialca zrobić prezydenta. Wystarczy dobry PR aby ze zboczeńca zrobić papieża. Wystarczy dobry PR by rządzić bezlitośnie… z wdzięcznością społeczeństwa.

Jeśli te młodsze pokolenia nie odróżniają literatury od autora, jeśli identyfikują tekst z jego charakterem… to wystarczy odpowiednio pokierować działaniami aby uwierzyli we wszystko. Wystarczy wmawiać ludziom, że ktoś jest cacy, niech się jeszcze ten ktoś pokaże wielokrotnie jako „cacy” i ludziska będą uważać, że jest cacy. A im więcej będzie tak uważać… tym prościej mu będzie ukrywać prawdziwą twarz.

Bawią mnie ludzie robiący wpisy na mój temat. Żal mi ich. Ludzie, którzy zaatakują moje działania są bliźsi prawdy. Bo „działanie” to nie „ja”. Palenie papierosa nie czyni mnie papierosem. Natomiast ludzie, którzy tworzą sobie opinię na mój temat nie znając mnie osobiście, ludzie którzy uważają że „jestem” bo „przeczytali” więc „jestem bo napisałem” są biedni i żałośni. Żyją w iluzji ich własnego chorego świata. Nie odróżniają rzeczywistości od „wirtualnej” rzeczywistości. Nie odróżniają rzeczywistości od urojeń. I szkoda mi ich… bardzo. Ludzie pozbawieni kontroli nad życiem. Ludzie pozbawieni możliwości bo duchy we mgle wydają im się prawdziwe. To naprawdę biedni i bezmyślni ludzie, którym tak wiele się wydaje. Wydaje im się, że wiedzą jaki jestem. Wydaje im się, że wiedzą jaki jest prezydent. Wydaje im się, że wiedzą jaki jest Lepper. I na tym polega ich błąd… że nie potrafią odróżnić „wizerunku” od rzeczywistości. I tym samym są łatwym mięsem armatnim dla każdego, kto chce ich wykorzystać do swoich celów.

A czasem wystarczy przyjąc proste założenie.

1. Urabiaj opinie o osobie tylko na podstawie bezpośredniego kontaktu, bo być może sam siebie robisz w bambuko.

2. Przyjmij założenie, że być może jest zupełnie na odwrót niż myślisz.

Na przykład- uważasz mnie za człowieka ziejącego jadem. A co by było gdyby… było właśnie całkowicie na odwrót? Może właśnie sympatia do ludzi każe mi atakować bezmyślność?

Pomyśl. Ale tak czy siak… dopóki mnie osobiście nie znasz- nie wiesz nic. Wiesz tylko to co Ci podaję. Wiesz tylko tyle ile chcę abyś wiedział. Rozumujesz tak jak przewiduję. I tak jak chcę.

Prowokuję Was do złości i udaje mi się to za każdym razem. To takie proste. I zabawne patrzeć, jak za każdym razem „wiecie” kim jestem.

Ubaw po pachy. Polecam naśladownictwo.

Możesz się teraz wkurwić i rzucać na to co piszę. Proszę. Znowu podpuściłem Twoje emocje. Wiem o tym. Znowu mam nad Tobą władzę. Tylko dystans może Cię chronić…