Pseudo Kurs Brzuchomówstwa stworzony przez internetowego maniaka? Nie dajcie się oszukać!

Drodzy czytelnicy mojego bloga!
W szczególności Ci z Was, którzy chcieliby nauczyć się brzuchomówstwa.
Należę do ludzi niezmiernie cierpliwych i wyrozumiałych, lecz w poniżej opisanym przypadku,
nie mogłem pozostać pasywny.
Pozwolę sobie tutaj krótko zrecenzować koszmar jakiego dawno nie widziałem,
a mianowicie „pilota” kursu brzuchomówstwa proponowanego przez człowieka, który w życiu nie przeczytał ŻADNEJ KSIĄŻKI NA TEN TEMAT ANI NIE OBEJRZAŁ ŻADNEGO MATERIAŁU SZKOLENIOWEGO.

Powód jest oczywiście prozaiczny. Osobnik ów posługuje się na poziomie bardzo żałosnym własnym językiem, a co dopiero językiem obcym.
Mowa tu o pseudo-autorze, pseudo-brzuchomówcy podpinającym się wielokrotnie pod moje filmy na YouTube, powołującym się na mnie w wielu swoich wypocinach, człowiekowi, który nawet w kategoriach Marsjan typu Roztocki się nie zmieścił- o „wielkim” w jego własnym mniemaniu, „doskonałym jak Jeff Dunham” niejakim Pawle G.
Osobnik ów uczepił się mnie jak rzep psiego ogona jakieś dwa lata temu, zanudzał mnie swoimi chorymi pomysłami i swoją rzekomą chęcią nauki brzuchomówstwa.
Wpakowałem moim zdaniem wiele energii w człowieka, który nie zrobił z tym nic, nie skorzystał z ani jednej wskazówki a teraz ma czelność ogłaszać się „drugim brzuchomówcą w Polsce” i twierdzić w swoim wypoconym albo też wypierdzianym kursie, że jest w stanie nauczyć kogoś brzuchomówstwa w dwa tygodnie.
Prawda o „ałtorze” jest otóż taka… z mojego punktu widzenia, jest to rodzaj manii. Cokolwiek opublikuje w sieci- Pawełek zaraz produkuje swoje wypociny. Zauważył, że zajmuję się hipnozą sceniczną- zaraz zaczął się ogłaszać jako hipnotyzer i publikować (!) jakieś pseudo-hipnotyczne nagrania, zapominając, że może komuś tym wyrządzić szkodę. Obiło mu się o uszy, że zajmuję się firewalkingiem i glasswalkingiem- zaraz zaczął się mądrzyć na stronach internetowych jaki to on specjalista w tej dziedzinie. Mam nadzieję, że nikt się poważnie nie poparzył albo nie pokaleczył po jego poradach.
Wróćmy jednak do kursu brzuchomówstwa. Otóż Pawełek z pomocą firmy ementor.pl nagrał pilota swojego rzekomego kursu. Nie wiem na jakiej zasadzie ale firma, publikująca dobre i wartościowe kursy uległa namowom tego człowieka. Może zlitowali się nad dziecinką. Może tak im nawmawiał, że uwierzyli… nie wiem. Trudno mi jest to zrozumieć.
Trudno jest zrozumieć, że wartościowym może być kurs, w którym „ałtor” twierdzi, że podstawowym narzędziem brzuchomówców jest (!) RĘKA (????).
O ile dobrze pamiętam Pawełku G. to ręka jest narzędziem ale w „służbie wyobraźni”. To znaczy, przekładając na „Twoje”, masturbacji!
Pawełek demonstruje ćwiczenie alfabetu, którego jak widać na jego filmie NAWET NIE POTRAFI DOBRZE WYPOWIEDZIEĆ a poprzedza to zdaniem „aby wymówić alfabet, należy go wymawiać po kolei” (!).
O matko. A ja myślałem, że może od dupy strony! I co to ma do brzuchomówstwa???
Otóż alfabet ma coś wspólnego z brzuchomówstwem, tylko „co”, tego już „ałtor” nie wie. Usłyszał coś ode mnie, albo ściągnął z jakiegoś mojego posta, przeinaczył, nie zrozumiał i się mądrzy.
Cały kurs to jeden wielki bełkot. Już na samym początku pilota „serialu” widać, że „ałtor” nie ma nic do powiedzenia. Widać, że nie zna się na temacie. Widać, że nie potrafi. Obiecuje nauczenie w dwa tygodnie, podczas gdy dwa lata ponad zajęło mu to, co sobą prezentuje… czyli kompletne dno. Całą swoją osobą zaprzecza temu co mówi.
Po „ćwiczeniu” alfabetu „ałtor” mówi: „ćwiczcie to codziennie a będziecie tacy dobrzy jak ja”. Hm… obawiam się, że gdyby dziecko w szkole tak recytywało alfabet jak ten osobnik, to nie przeszłoby do następnej klasy.

Po co to wszystko piszę? Bo nie mogłem tego ścierpieć. Zajmuję się brzuchomówstwem już ponad 10 lat. Dzięki niemu zaistniałem w Polsce. Dzięki niemu zaistniałem w Las Vegas parę lat temu. Dzięki niemu podróżowałem po świecie.
Na samym początku poświęciłem sporo czasu na naukę języka angielskiego, aby móc swobodnie czytać książki na ten temat, wymieniać się doświadczeniami z profesjonalistami takimi jak m.in. Ronn Lucas, Paul Zerdin, Kevin Johnston…
Nie mogłem spokojnie przejść koło faktu próby publikacji czegoś tak żenującego, pozbawionego zawartości merytorycznej na poziomie elementarnym, żałosnego, strasznego, i wręcz zniechęcającego do wspaniałej sztuki jaką jest brzuchomówstwo (tak postrzegane na świecie). Nie jestem w stanie zaakceptować takiego zaniżenia poziomu, takiego dna. To nie jest nawet materiał dla debila. To raczej jakiś straszny sen kogoś z urojeniami.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Otóż, Drodzy Czytelnicy ogłaszam niniejszym, że już wkrótce zacznę publikować video kurs brzuchomówstwa, od podstaw! Będzie on łatwo dostępny w sieci.
Kto z niego skorzysta, nauczy się brzuchomówstwa na tyle, że będzie w stanie dawać swoje własne występy (komercyjnie). Dołożę starań, aby z chętnych uczynić zawodowców. Może zajmie to dłużej niż dwa tygodnie, lecz jestem w stanie obiecać Wam masę „tajników”!
Obiecuję to jako JEDYNY POLSKI PROFESJONALNY BRZUCHOMÓWCA,  dyplomowany aktor,  z 15 letnim doświadczeniem scenicznym etc.

Natomiast „ałtorowi” Pawełkowi Górce proponuję, żeby zanim usiądzie do następnego nagrania, udał się do łazienki, wziął zimny prysznic, później porządnie kilkakrotnie walnął się deseczką od kibla w głowę, to może choćby przez sekundę włączą mu się szare komórki odpowiedzialne za poczucie rzeczywistości i świadomość własnych możliwości.
Proponuję też, żeby sprawdził swoją wizę… bo o ile wiem Marsjanom wiz w ogóle się nie wydaje, więc to co ma to fałszywka!!!

Oczywiście nie będę taki straszny i podam tu linka do strony Pana wypocinka:

http://www.pawelgorka.pl

Chcę podkreślić, że nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego z tym człowiekiem, zbyt często powołującym się na mnie (lub raczej wykorzystującym moje nazwisko)! Nie mam z nim nic wspólnego poza paroma chatami na skype, które niestety z nim przeprowadziłem.
Nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego z człowiekiem, który maniakalnie przyczepił się do mojego życia i działalności.
Nie jestem jego znajomym. I nie będę.