Uciekłem z Polski z powodu Sary May.

Nie dziwcie się, gdy czytacie taki tytuł. Jest to po prostu prawda.
Uciekłem z Polski (chociaż czasem brały mnie sentymenty, żeby wracać) przed właśnie takimi
„Sarami May”… Albo jeśli kto woli cytat przed takimi „kto to jest ku…a Sara May?”.
Gdy widzę to, co widzę, czyli takie Kaśki Szczołki startujące w wyborach samorządowych, w towarzystwie jakichś „Stasiów co mają rodzinę”, to coś mi się zaciska w ogolicach krzyża i powoduje problemy natury „gastronomicznej” (takiego słowa pewnie Kasia by użyła, z tą tylko różnicą, iż nieświadomie).
Gdy zobaczyłem rodzaj wywiadu (chociaż może wywiódu) z „tom panion… eeee….. yyyyyyyyy”, to mało nie połamałem krzesła, nie mówiąc o tyłku, co mogłoby być całkiem kosztowne bez uprzedniego ubezpieczenia zdrowotnego.

Dla uproszczenia: Kasia, co to rzekomo ma walory intelektualne (zapewne w domu na półce jakaś mądra książka), startuje na radnom wew Warszawie. Współczuję drodzy Warszawiacy.
Nie jestem w stanie zaakceptować takiego psiego żartu. Dla mnie wniosek jest prosty. Jeśli ktokolwiek na nią zagłosuje, to proponuje odesłać go na badania psychiatryczne. W myśl ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, osoba taka (głosując), wywołuje domniemanie zagrożenia dla siebie lub innych i można ją osadzić na przynajmniej 10 dniową obserwację w zakładzie psychiatrycznym BEZ ZGODY! Ustawa pozwala na to i w tym jedynym wypadku mogę zgodzić się z jej treścią.
Na początek proponuję osadzić tam Kasię, bo mam wrażenie, że coś się wykluwa w jej główce.
Przynajmniej jest to totalny brak zdrowego samokrytycyzmu i samoświadomości.

Nie wiem skąd u tego radośnie pseudo twórczego dziewczęcia urojenie o swoich walorach intelektualnych, byciu „wylansowaną” etc. Uważam to za urojenie, bowiem dziewczę owo nie zauważa nawet, że pomiędzy słowem „lansowanie się” a „promowanie się” nie ma zbyt wielkiej różnicy.
Kiedyś było powiedzenie „Gdy nie potrafisz nie pchaj się na afisz”. W jej przypadku rodzice chyba powtarzali jej to przysłowie z jakimś błędem. Może mówili „nic nie potrafisz, pozostaje Ci afisz” lub coś podobnego…
Rozumiem iż polskie media, skupione ostatnio wokół totalnego debilizmu traktują ją jak pewne kuriozum. Jest to kuriozum. Natomiast temu kuriozum wydaje się że jest „gwiazdą”.
Troszkę przypomina mi to zabawę na dworach królewskich, kiedy pokazywano małpki i małpkom wydawało się, że są „ważne”.
Media robią jej krzywdę pomijając fakt o tym, że jest dla nich cyrkowym kuriozum.

Uciekłem z Polski przed takimi właśnie elementami. Nie jestem w stanie żyć w kraju, który pochłania jakaś totalna nienormalność. Nie jestem w stanie na to nawet patrzeć.
Polska, dzięki takim postaciom i innym popaprańcom jak nie religijnym, to bogoojczyźnianym staje sie jakimś popieprzonym skansenem okazałości. Sceną dla bab z brodą i Sary May.

Drodzy dziennikarze, reporterzy etc. Proszę Was osobiście. Wytłumaczcie jej, że jest tylko małpką w Waszym cyrku, lecz nie wmawiajcie jej iż jest homo sapiens. Przecież gdy skończy się ta fala, dziewczę to pozostanie na lodzie życia i zdolne jest naprawdę się załamać.
Nie pierzcie jej mózgu poprzez pomijanie prawdy i rzeczywistości.

Drodzy potencjalni jej „wyborcy”. Nie oddawajcie głosu dla jaj, bo to już jaja nie są. Jaja mają swoje granice (moszna to jedna z nich). Wybranie Sary May da sygnal innym kosmitom, żeby rzucać się po władzę i stołki. A kosmitów chyba już za wiele na politycznym rynku!

Ja ze swojej strony chyba zaraz wyskoczę do supermarketu, kupię deseczkę od kibelka i wyślę ją Sarze May, żeby się mogła porządnie pier…. zanim znowu się odezwie. Chociaż mam wątpliwości czy w tym wypadku terapia wstrząsowa może być jeszcze skuteczna. Chyba za późno.

Żeby było więcej wiadomo o co chodzi, podaje link do „wywiódu”: