Zdawanie egzaminu na prawko jazdy. Ściema i naciąganie…

Wielu z Was już wie, że lubię wydłubywać różne tematy i temaciki, i nie mam żadnych skrupułów jeśli chodzi o urzędy, biurwokrację i tak dalej. To co dzisiaj przedstawiam, to tylko wierzchołeczek góry lodowej i obiecałem sobie, że nie odpuszczę. Moje prawko jazdy to długa historia. Po prostu dopiero teraz zabrałem się za nie na poważnie, kosztowało mnie to już zbyt wiele kasy i zbyt wiele nerwów. Podczas ostatniego egzaminu coś wreszcie we mnie pękło i postanowiłem być po prostu bezwzględny. Nie lubie jak ktoś mnie próbuje naciągać. Nie podoba mi się to, co w szczególności jeśli chodzi o prawko jazdy dzieje się w Polsce. Po tym co zaczynam raczej małe szanse mam na zdanie w Polsce jak się wieść rozniesie ale mam to a d… bowiem żyjemy w Europie. Zdam w UK. Tam taniej, prościej, bez szwindlowania. Głupi patriotyzm spowodował, że zdecydowałem się na zdawanie tutaj. Okazało się to koszmarem.

Dzisiaj przedstawię tylko jeden drobiazg. Skargę jaką złożyłem do Warszawskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. I jest to tylko początek. Poczekam na odzew, zadecyduję co dalej. To nie są wszystkie szczegóły. To tylko ogólny obraz:

Do Dyrektora
Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie
u. Odlewnicza 8
03-231 Warszawa

Szanowny Panie.
Składam oficjalnie skargę i odwołanie w sprawie mojego egzaminu, który odbył się w dniu 25.11.2009r. O godz. 07.50

Przeprowadzony egzamin był niczym innym jak tylko farsą egzaminu i był rażącym naruszeniem moich praw jako egzaminowanego.

W momencie podchodzenia do zadania ruszania na wzniesieniu, zauważyłem, że samochód nr 2
nie sprawuje się jak samochód sprawny. W momencie uruchamiania następował znaczący skok obrotów silnika (zupełnie jak przy przyciśnięciu pedału gazu do samego końca) a następnie szybki spadek kończący się jego gaśnięciem. Problem natychmiast został zgłoszony przeze mnie egzaminatorowi. Żądałem zmiany samochodu na samochód sprawny. Zostało to totalnie zignorowane przez egzaminatora a przy następnej próbie uruchomienia pojazdu zostałem poinformowany o niewykonaniu zadania. Egzaminator ośmielił się zarzucić mi, że zachowanie pojazdu zależy od tego co wykonuję pomimo iż informowałem go, że poza przekręceniem klucza w stacyjce nie wykonałem nic więcej, co mogłoby spowodować tak gwałtowne i dziwne zachowanie silnika. Jedynie co wykonałem, to trzymałem wciśnięty pedał sprzęgła i przekręciłem kluczyk w stacyjce NIE DOTYKAJĄC NAWET PEDAŁU GAZU.
Takie zachowanie silnika wskazywało na jego poważną usterkę. Moje zdanie podzieliło wielu kierowców z różnych środowisk.

Nie wiem czy miałem nieprzyjemność rozmowy z Panem bezpośrednio, czy też z jednym z Pana zastępców zaraz po egzaminie, gdy usiłowałem zgłosić skargę. Odmowa podejścia ze mną do niesprawnego pojazdu moim zdaniem była niczym innym, jak próbą uniknięcia weryfikacji mojej opinii.
Zostałem potraktowany w sposób kpiący i lekceważący.

Chciałbym podkreślić, że żałuję iż w momencie podchodzenia do egzaminu, gdy egzaminator zignorował moją skargę, nie wezwałem na pomoc funkcjonariuszy policji, co nie omieszkam zrobić podczas następnego egzaminu, jeśli podobna sytuacja się powtórzy.
Podczas następnego egzaminu będę domagał się także obecności świadka (zaproponowanego przeze mnie).

Podchodziłem już do egzaminów 7 razy i na 7 razy 3 razy samochody były niesprawne. Niestety żałuję, że nie reagowałem natychmiast. Tym razem to był ostatni raz.

Kpiące zachowanie Pana (bądź też Pana zatrudnionego, gdyż nie zanotowałem nazwiska) uważam za żenujące i rażące. Pensje egzaminatorów jak i pracowników WORD są generowane z opłat i podatków. Większości jednak z egzaminatorów i pracowników takowych urzędów wydaje się, że mają „władzę”. Otóż Panie dyrektorze, jeśli egzaminatorzy i pracownicy w Pańskim ośrodku cierpią na syndrom urojonej władzy, proponuję przeprowadzenie odpowiednich testów psychologicznych i ewentualnej terapii. Jeśli nie cierpią na tego typu zaburzenia, to proponuję podjęcie odpowiednich kroków, aby ich zachowanie było na poziomie Unii Europejskiej. Jeśli egzaminatorzy nie wiedzą, co to poziom UE, proszę zorganizować im wycieczkę do któregoś z sąsiednich krajów z obowiązkowym zwiedzaniem urzędów państwowych. Jak na razie bowiem zachowania Pańskich podwładnych przypominają okres stalinizmu.

Dodatkowo chciałbym nadmienić, że podczas egzaminu w samochodzie wyczułem zapach alkoholu i mam wątpliwości skąd on dochodził. Nie był to moim zdaniem zapach spryskiwacza do szyb. Jeszcze raz podkreślam, iż żałuję, w stresie nie skorzystałem z możliwości wezwania policji.

Proszę potraktować to pismo jako oficjalne odwołanie i skargę. Zdaję sobie sprawę z tego, że już po zakończeniu egzaminu moje szanse na udowodnienie mojej racji w dziedzinie niesprawnego samochodu spadły do zera.
Znając życie, przy panującej atmosferze w WORD będę zmuszony podchodzić do egzaminu pewnie następnych kilka razy. Za każdym razem, gdy pojawi się choćby najmniejszy cień wątpliwości, skorzystam z moich praw i będę dążył do ich egzekucji.

Począwszy także od dnia dzisiejszego, ujawniać będę proces zdawania mojego prawa jazdy dziennikarzom zainteresowanym tematem.

Odwołanie proszę także traktować jako list otwarty.

Pomimo skandalicznej atmosfery
z poważaniem

Wojciech Glanc